fbpx

Rodzice dzieci i nastolatków często pytają nas, co zrobić, żeby dzieci samodzielnie zabierały się za odrabianie lekcji, sprawnie organizowały swój czas i ustalały kolejność działań. Ale czy dzieci rzeczywiście nie potrafią zarządzać sobą w czasie?

Wystarczy spojrzeć na przeciętnego dziesięciolatka, który ma pomysł, aby w sobotnie popołudnie zbudować wyrzutnię rakietową. Co robi? Zabiera się do działania. Zaczyna od rozrysowywania wszystkiego na kartce, szybko zbiera ubrania z suszarki, szuka materiałów i wreszcie buduje upragnione działo. Nie mam więc żadnych wątpliwości, że jest ekspertem w tej dziedzinie. No więc skąd pomysł, ze młodzi ludzie sobie z tym nie radzą?

Po pierwsze motywacja, czyli KTO TO WSZYSTKO WYMYŚLIŁ?

Ogromne znaczenie ma to, kto jest pomysłodawcą tego, co dziecko ma zrobić. Trudno mieć frajdę z realizacji pomysłów innych, kiedy własne czekają w kolejce. Rodzicom wydaje się, że dziecko nie jest efektywne w organizacji swoich obowiązków, a ono zwyczajnie nie chce tego robić. Mimo, że to nie rodzice zadają lekcje, tylko nauczyciele w szkole, dziecko może mieć np. wpływ na to w jakiej kolejności je odrabia. Wzięcie odpowiedzialności za zadania, daje szansę na wykreowanie swoich sposobów zarządzaniem obowiązkami na całe życie.

Po drugie korzyść, czyli CO JA Z TEGO BĘDĘ MIAŁ?

Potrzeba rodzica stojąca za tym, żeby dziecko wykonywało swoje obowiązki na czas, to często potrzeba bezpieczeństwa. Widzą w tym szanse na ukończenie prestiżowej szkoły i dobre życie w przyszłości. Dzieci nie postrzegają tego w podobny sposób, dla nich to zbyt daleka perspektywa czasowa. Młodzi ludzie żyją tu i teraz, dla nich najważniejsze jest to, co jest w nich żywe w danym momencie. Dwunastolatka nie motywuje do nauki wizja, że dzięki swojej pracy za 15 lat będzie prawnikiem. Motywuje go zabawa, możliwość zagrania w ulubione gry, czy zabawa z rówieśnikami po skończonych lekcjach.

Po trzecie sposób, czyli JAK JA MAM TO ZROBIĆ?

Podczas warsztatów dotyczących zarządzania sobą w czasie, jakie organizujemy dla młodych ludzi, zawsze wychodzimy od doświadczenia. Uczestnicy mają listę prostych zadań do wykonania. Ich celem jest zrobienie tego jak najszybciej. Zadania dotyczą np. przyniesienia książki z innej sali, czy też narysowania czegoś na tablicy w pomieszczeniu obok. Ta bardzo prosta zabawa jest doskonałym ćwiczeniem diagnozującym sposób, w jaki młodzi ludzi organizują sobie zadania w czasie. Osoby, które poświęcają czas na przeczytanie wszystkich zadań, na pogrupowanie ich i ustalenie priorytetów, a także na oznaczanie zadań wykonanych, kończą to ćwiczenie znacznie szybciej od innych. Bo sposób też ma znaczenie. Warto więc pokazać dzieciom, jak to robić.

Warto często zadawać dzieciom pytanie „Po co sprawnie i szybko odrabiasz lekcje?” Jeśli odpowiadają, że chcą mieć więcej czasu na zabawę albo po to, żeby dostać się do fajnego gimnazjum, to jesteśmy w domu. Jeśli natomiast odpowiadają, że robią to, bo mama im każe (co jest zresztą odpowiedzą na pytanie „Dlaczego?”) to mamy WSZYSCY jeszcze sporo do zrobienia.